• Administrator

ARKADIUSZ MODRZEJEWSKI: SIŁĄ NASZEJ DRUŻYNY SĄ WYCHOWANKOWIE


W wywiadzie z naszą stroną internetową trener Arkadiusz Modrzejewski mówi między innymi o polityce transferowej klubu, codziennej pracy sztabu szkoleniowego oraz obecnej formie zespołu. Zapraszamy do lektury!

W ostatnich latach MKS Piaseczno był bardzo blisko awansu do III ligi, ale mimo świetnej formy jeszcze nie udało się tego dokonać.


Przejęliśmy zespół w lipcu 2019 roku, poprzedni sezon był drugim w trakcie naszej wspólnej pracy. Po tych pierwszych rozgrywkach staraliśmy się wyciągnąć wnioski, co jeszcze w tej drużynie nie funkcjonowało, co można poprawić. Faktem jest też, że sezon 2019/2020 był… dziwny, ponieważ odbyła się pierwsza runda, a później mieliśmy dodatkowe spotkania barażowe. Pierwszy z nich zakończył się pozytywnym wynikiem – zwycięstwem z Victorią Sulejówek – drugi już niestety nie ułożył się po naszej myśli. Starcie z Błonianką było decydujące, przegraliśmy na swoim boisku. Można powiedzieć, że graliśmy wtedy o III ligę, pomimo że w finale baraży czekał jeszcze Drukarz Warszawa. Z perspektywy czasu myślę jednak, że w tamtym momencie Błonianka była zespołem, który szykował się na awans od 4-5 sezonów, budował drużynę, to ekipa która znajdowała się przez kilka sezonów w czołówce ligi. To było nasze pierwsze podejście, pracowaliśmy z takim samym składem, jaki był w momencie, gdy przejmowaliśmy drużynę. Ważną kwestią było to, że przed meczami barażowymi przez 7 tygodni nie trenowaliśmy, nie widzieliśmy się z zawodnikami. Treningi online i praca domowa nie została właściwie wykonana przez wszystkich piłkarzy. Byli tacy, którzy nie robili w tym czasie nic. Przypominam, że w marcu i kwietniu 2019 roku była narodowa kwarantanna. Do meczów barażowych przystąpiliśmy po 10 dniach treningów. Straciliśmy wtedy nasz największy atut tj. dobry trening i przygotowanie do meczu. Uważam, że, mimo iż ten sezon był okrojony, drużyna zrobiła wynik ponad stan i swoje możliwości. Trzeba jednak przyznać, że do szczęścia zabrakło niewiele, gdyż w przegranym spotkaniu z Błonianką przy wyniku 0:0 mieliśmy dwie sytuacje i gdybyśmy przynajmniej jedną z nich wykorzystali, to mecz mógłby potoczyć się inaczej. Później strzeliliśmy samobója na 0:1, w tak ważnym meczu, po takim ciosie ciężko było się podnieść.


W następnym sezonie zrezygnowaliśmy z niektórych zawodników, z których postawy, codziennej pracy na treningach i przygotowania do meczów barażowych nie byliśmy do końca zadowoleni. Można określić to mianem małej rewolucji kadrowej, w drużynie zostało nam około 50 procent zawodników, drugą połowę stanowili nowi zawodnicy i trzeba było czasu, aby wkomponować ich do zespołu, żeby przyzwyczaili się do takiej pracy i zasad, jakie u nas panują, by zintegrowali się z zawodnikami, którzy grali tu już wcześniej. Niestety nie byliśmy w stanie tego zrobić z tego względu, że po pierwszym meczu wygranym w Markach 3:0 dopadł nas Covid. Okazało się, że 6 naszych piłkarzy jest zarażonych, efektem czego przez ponad miesiąc nie było ich w klubie. Leczyli się, przebywali na kwarantannie. Można powiedzieć, że jeszcze rozgrywki się nie zaczęły, a w nasze szeregi wkradło się tyle zamieszania. Zostaliśmy z bardzo okrojonym składem i to wszystko gdzieś nam się rozjechało. Nie byliśmy w stanie tego powstrzymać, poukładać. Na takie sytuacje jak kontuzje czy kartki zawsze jest się przygotowanym, natomiast to było coś zupełnie innego. W efekcie tych zawirowań zdrowotnych cała runda jesienna była rundą straconą. Drużyna była bardzo rozregulowana. Graliśmy w kratkę. Rozegraliśmy kilka niezłych meczów, jednakże można było je policzyć na palcach jednej ręki – generalnie zawodziliśmy. Nie mogliśmy się skupić na piłce, na meczu, cały czas borykaliśmy się z osłabieniem. Jedno potknięcie nakręcało kolejne. Zespół wpadł w mentalny dołek, z którego bardzo ciężko było wyjść. Dlatego też ci nowi zawodnicy nie mogli się zgrać z tymi, którzy występowali u nas w poprzednim sezonie, ponieważ nie było ich fizycznie w klubie. Covid w dużej części zaatakował zawodników, którzy do Piaseczna dopiero przyszli. I później, nawet jak udało im się wrócić, do końca to nie zagrało.


Druga runda była już świetna w naszym wykonaniu, również dlatego, że w okresie przygotowań zimowych zdrowie nam dopisywało, wszyscy solidnie trenowali, drużyna w sparingach przed rundą wiosenną miała możliwość się zgrać. Chłopcy się poznali, zespół się zintegrował, wytworzyła się dobra atmosfera. Wiosna to był już dobry prognostyk przed obecnymi rozgrywkami.


Jak przez te lata zmieniał się zespół?


Na przestrzeni tych trzech sezonów – od momentu, kiedy wspólnie z trenerem Mateuszem Naklickim przejmowaliśmy MKS Piaseczno, do teraz – w zespole pozostało 5 zawodników. To tacy gracze jak: Kamil Matulka, Bartosz Orłowski, Kamil Ziemnicki oraz zawodnicy, których od razu namówiliśmy do gry, czyli Łukasz Krupnik i Michał Janowski. Ponadto dwóch młodych wychowanków z rocznika 2003, czyli Adam Jaszczak i Adrian Dobies, którzy latem 2019 zostali włączeni do kadry pierwszego zespołu na stałe, aczkolwiek w pierwszym sezonie w ogóle nie grali – przygotowywaliśmy ich do wejścia w seniorską piłkę i aktualnie są podstawowymi zawodnikami. Generalnie siłą naszej drużyny są wychowankowie – jest ich 11, a w meczu z Milanem Milanówek w wyjściowym składzie mieliśmy ich 7. Z grupy starszych zawodników 5 jest w zespole z nami od początku, a pozostali w międzyczasie sami zdecydowali się zmienić barwy klubowe, ewentualnie szukaliśmy większej jakości. Myślę, że obraliśmy dobrą drogę, co pokazuje obecna runda i nasza gra, ponieważ zdecydowanie są to efekty podniesienia jakości w tym zespole, efekty tego, że szukaliśmy zawodników, którzy mają pewne ambicje, cele, piłkarskie marzenia i chcą w tej piłce coś osiągnąć, chcą grać w wyższej klasie rozgrywkowej, ciężko trenować, pracować i dostosowywać się do naszych wymagań. Na dzień dzisiejszy w zespole nie ma już zawodników, którzy z różnych powodów potrafią opuszczać zajęcia. Nie mamy problemów z frekwencją treningową. Wiadomo, że nieraz przytrafi się jakaś choroba, kontuzja, jednakże w tym sezonie praktycznie tych kontuzji nie ma.



W obecnym okienku transferowym nie zamierzaliście sięgać po doświadczonych piłkarzy, którzy mają za sobą występy w wyższych ligach?


Nie, dlatego że, jeżeli chodzi o tę rundę wiosenną, drużyna na tyle dobrze grała i starsi zawodnicy, którzy przyszli w poprzednie lato, na tyle dobrze się wkomponowali w ten zespół i doszli do wysokiej formy, że doszliśmy do wniosku, iż w Piasecznie mamy szeroką grupę tych starszych zawodników i postawimy na stabilizację – graczy, którzy już w zespole są lub doszli do zespołu rok wcześniej. Postawiliśmy na zgranie, na kolektyw. Wyszliśmy z założenia, że grupa takich zawodników jak między innymi: Kuba Stefaniak, który przyszedł do nas z Legionovii – już w rundzie wiosennej bardzo dobrze bronił, straciliśmy zaledwie 5 bramek – Szymon Wiejak, Michał Suchanek, Kamil Matulka, Konrad Rudnicki, Michał Janowski, Łukasz Krupnik, Kamil Ziemnicki, Bartek Orłowski, Ahmed Ayodeji, Kamil Hernik, czyli naszych starszych, doświadczonych i ogranych już u nas piłkarzy, spokojnie jest w stanie tę drużynę poprowadzić w dobrym kierunku i osiągać z nią dobre wyniki. Bardziej się skupiliśmy na tym, aby szukać osób, które wniosą nieco powiewu młodości.


Już wcześniej udało nam się wyselekcjonować grupę młodzieżowców prezentujących dobrą jakość – przepis stanowi, że na boisku musi przebywać w jednym momencie przynajmniej dwóch zawodników młodzieżowych. To przede wszystkim Adam Jaszczak, Adrian Dobies, Tymek Barwiński, Konrad Szałek, a latem ściągnęliśmy jeszcze Mateusza Wysockiego. To piątka młodzieżowców, która na dzień dzisiejszy ma najwięcej rozegranych minut i na tę piątkę stawiamy. Nie zamykamy drogi przed pozostałymi, szukamy dalej i są tacy zawodnicy, którzy pukają do gry, staramy się ich przygotowywać do tego, żeby niedługo i oni mieli tych minut więcej. Nawet mecz Pucharu Polski pokazał, że tacy gracze są, przede wszystkim Kacper Prusiński z rocznika 2004, który na dzień dzisiejszy jako jedyny z zawodników z pola trenuje z pierwszym zespołem, jeszcze jest bramkarz Szymon Sobczak. Kacper potwierdził, że się nie pomyliliśmy, pokazał się z jak najlepszej strony, podobnie Piotrek Żuchowski, który trenuje w juniorach, ale już wiosną odbywał treningi z pierwszym zespołem. Na pewno będziemy się zastanawiać, czy go nie dołączyć do kadry pierwszego zespołu na zimowe przygotowania. W poprzednim sezonie oprócz dobrego wyniku sportowego, na 42 kluby IV-ligowe zajęliśmy czwarte miejsce w klasyfikacji Pro Junior System i z tego tytułu klub otrzymał dodatkowe środki finansowe. Jako wychowankowie podwójnie punktowali: Jaszczak, Dobies, Cetra, punktowali także zawodnicy pozyskani, czyli Barwiński i Szałek. W tym sezonie również jesteśmy w czołówce tej klasyfikacji, choć ciężko będzie o gratyfikację finansową, ponieważ punktuje nam dwóch zawodników – w tamtym sezonie był to rocznik 2002 i młodsi, obecnie 2003 i młodsi. Patrząc na klasyfikację Pro Junior w tym sezonie, w naszej grupie IV ligi, jeżeli mówimy o wychowankach, czyli zawodnikach, którzy przynajmniej 3 ostatnie sezony są zawodnikiem danego klubu, z rocznika 2003, tylko w Pogoni II Siedlce gra 2 wychowanków, Żyrardowiance gra 3 wychowanków, a w Wildze Garwolin 1, u nas 2 wychowanków. Na 18 klubów tej ligi gra 8 wychowanków. Pokazuje to, jak pracuje się z młodzieżą. Trudno jest nawet wychować sobie zawodnika na poziom IV-ligowy, bo to są pojedynczy zawodnicy, w 95 procentach młodzieżowców szuka się poza swoim klubem, w innych akademiach. Na pewno musimy się pochwalić, że tacy zawodnicy jak Adam Jaszczak i Adrian Dobies wyszli z naszej akademii. Ja jako trener, który pracował z młodzieżą przez bardzo długie lata, bo aż 15 lat byłem trenerem młodzieżowych zespołów, zawsze oddawałem wychowanków do ekipy seniorów, zwłaszcza w Piasecznie, sam też ich wprowadzałem do seniorów. W związku z tym niezmiernie mi zależy, żeby takich przykładów jak Adam i Adrian było w naszym klubie jak najwięcej. Na razie niestety z różnych powodów ich nie ma i jesteśmy zmuszeni szukać młodzieżowców poza Piasecznem, stąd gra u nas takich piłkarzy jak Barwiński, Szałek czy Wysocki. Natomiast liczę na to, że z tych roczników 2003 i 2004 jeszcze tutaj coś wyciśniemy i kilku chłopaków w najbliższej perspektywie pójdzie drogą Adama i Adriana.


Reasumując, w tym ostatnim okienku transferowym postawiliśmy raczej na zawodników młodych i nawet, jeśli już nie młodzieżowców, jak Wysocki, to mających 21, 22 lata, którzy posiadają ambicje, aby coś w tej piłce osiągnąć, awansować do III ligi. Nie są to zawodnicy, którzy grają od 8-9 lat na poziomie IV ligi i są spełnieni, patrzą na grę w piłkę pod innym kątem niż sportowym. Celowo, z pełną premedytacją, ja jako trener nie szedłem w stronę pozyskiwania zawodników ogranych, tylko zawodników 21-letnich jak Rafał Macioszek, który dołączył do nas z małego klubu, Hutnika Huta Czechy, i okazał się dużym wzmocnieniem zespołu, rozegrał wiele bardzo dobrych spotkań jak mecz z Victorią Sulejówek. Rafał dobrze się wkomponował w zespół, zespół też go dobrze przyjął. Bartek Faliszewski, młody 22-letni piłkarz ze Znicza Pruszków, przyszedł po rozpoczęciu sezonu, po pierwszej kolejce, to zawodnik obdarzony bardzo dobrą techniką, przeglądem pola, strzałem na bramkę. W najbliższej perspektywie Bartek będzie grał coraz więcej i będzie bardzo silnym punktem naszej drużyny. Chcieliśmy dorzucić energii, żeby Piaseczno było mieszanką rutyny i młodości. Szymon Kiewel i Olaf Bieńkowski z Wisły II Płock przyszli do nas po rozpoczęciu sezonu, cały czas czekają na swoją szansę, powoli próbują się przebijać do składu. Wzmocniliśmy także obsadę bramki poprzez pozyskanie Władyslava Palamara. Jest to bardzo utalentowany, 21-letni bramkarz, z którego, jeżeli dalej będzie tak ciężko pracował i będzie cierpliwy, możemy mieć duży pożytek. Poza tym postawiliśmy na zawodników, którzy poznali już ten piaseczyński klimat i założyliśmy, że to oni pociągną drużynę do dobrych wyników. Najlepszym przykładem takiego zawodnika jest Szymon Wiejak, który potrzebował trochę czasu, aby się wkomponować. Miał dobrą wiosnę i teraz fantastyczną jesień.


Kto jest takim kluczowym zawodnikiem – piłkarzem, który potrafi zdecydowanie odmienić losy meczu?


Na pewno Szymon Wiejak wnosi bardzo dużo jakości piłkarskiej. Co istotne jest zawodnikiem dla którego zespół jest ważniejszy niż jego indywidualne popisy. Ja takich zawodników bardzo cenię. Strzałem w 10 było przesunięcie go z pozycji nr 8, w zasadzie nr 6, na pozycję nr 10. To bardzo pomogło drużynie, ale również i Szymonowi, ponieważ bardzo dobrze się na tej pozycji czuje. Przede wszystkim jest bardzo groźny i konkretny pod bramką przeciwnika, potrafi zarówno dograć piłkę, jak i strzelać bramki. Tacy zawodnicy są nieocenieni, gdyż bardzo pomagają w odnoszeniu zwycięstw, a o to w piłce seniorskiej chodzi. Szymon na pewno wykreował się na lidera środka pola, chociaż to też nie jest tak, że gra sam. Doskonale w tej rundzie gra również Kamil Hernik – jego rolą bardziej jest rozegranie piłki na naszej połowie boiska, ale tutaj także czuje się bardzo dobrze. Zamieniliśmy Kamilowi i Szymonowi pozycje – Kamil z 10 przeszedł niżej, a Szymon wyżej. To pomogło i jednemu, i drugiemu. Jest Rafał Macioszek, o którym wspomniałem, jest Ahmed Ayodeji, który, pomimo że miał moment kryzysowy, grał trochę mniej, jest dobrym duchem drużyny i bardzo na niego liczymy, bardzo go cenimy. Jest Adrian Dobies, Bartek Faliszewski. W środku pola mamy olbrzymi kłopot bogactwa, do tego bardzo dobry młodzieżowiec Konrad Szałek – w końcówce rundy wiosennej grał w podstawowym składzie. Ostatnio rozłożyła go choroba, ale to także zawodnik z dużymi perspektywami. Występuje olbrzymia konkurencja, co przekłada się na jakość.


Pod kątem mentalnym bardzo ważnym zawodnikiem jest Michał Janowski, prawdziwy kapitan, mowa tu o sferze motywacyjnej, trzymania drużyny i ukierunkowania jej w dobrą stronę. Najbardziej doświadczony zawodnik, najstarszy, który wiele lat grał na poziomie III ligi i też II ligi. To skarb tego zespołu, bardzo dużo pomaga, również naszej kadrze trenerskiej. Potrafi ten zespół pociągnąć, zmobilizować piłkarzy, co jest bardzo istotne. Nie mogę nie wspomnieć tu zawodników, którzy wkładają w zespół bardzo dużo serca i zdrowia, zawsze mogę na nich liczyć. Mógłbym tu wymienić wszystkich. Nie oszukujmy się, przez te okienka transferowe zależało nam na tym, żeby przychodzili tu ludzie gotowi pod kątem mentalnym, pasujący do naszej koncepcji. Żeby nie było żadnych hamulcowych o gwiazdorskich manierach, tylko żeby trafiali tu normalni ludzie, którzy chcą codziennie pracować i pragną poświęcać swoje indywidualne umiejętności dla drużyny. Drużyna jest najważniejsza. Na stworzenie takiej grupy potrzeba było czasu oraz cierpliwości. Tak to w piłce funkcjonuje – nie da się stworzyć doskonałej drużyny w ciągu kilku miesięcy.


Bardzo silnym wzmocnieniem okazało się pojawienie się w klubie nowego sponsora – firmy Sphinx.


To był jeden z podstawowych argumentów, który zachęcił mnie do tego, aby zejść z piłki III-ligowej na IV-ligową. Podczas rozmowy w czerwcu 2019 roku Prezes Jacek Krupnik i Artur Maicki namawiając mnie do powrotu do Piaseczna jako jednego z argumentów użyli informacji o dołączeniu do klubu Pana Sylwestra Cacka i firmy Sphinx. Pan Sylwester wspiera klub już trzeci sezon. Dzięki niemu drużyna się rozwija, progresuje i to idzie w dobrą stronę. Od tego momentu zespół z ligowego przeciętniaka stał się ekipą, z którą wszyscy się liczą, grają tu bardzo dobrzy zawodnicy i Piaseczno należy do ścisłej czołówki IV ligi. W pierwszym sezonie skończyliśmy na miejscu drugim, potem trzecim, mając tyle samo punktów co druga drużyna i na dzień dzisiejszy jesteśmy liderem, walczymy o najwyższe cele. Wszystko się idealnie połączyło – wsparcie miasta i sponsora, do tego codzienna ciężka, żmudna praca z zespołem, która przynosi efekty. Widać, że to wszystko idzie w dobrym kierunku zarówno od strony sportowej, organizacyjnej, jak i sponsorskiej. Na dzień dzisiejszy jesteśmy klubem, w którym zawodnicy chcą grać. Cenią sobie normalność, fajną atmosferę, dobry trening i to, że sprawy organizacyjno-finansowe są poukładane. Klub jest wiarygodny, nikt nikogo nie oszukuje. Klub wywiązuje się ze swoich zobowiązań i dzięki temu też my jako trenerzy możemy się skupiać wyłącznie na sprawach sportowych, co w piłce nożnej seniorów jest niezwykle istotne. Mam nadzieję, że przy tej współpracy prędzej czy później drużyna Piaseczna awansuje do III ligi.


Dużą pomocą jest zapewne doświadczenie Pana Sylwestra Cacka, który z piłką nożną związany jest od wielu lat.


Oczywiście, Pan Sylwester bardzo często pojawia się na naszych meczach. Często rozmawiamy, dzieli się z nami swoimi spostrzeżeniami. Wspominamy czasy II ligi, która w latach 90-tych była w Piasecznie w dużej mierze dzięki Panu Sylwkowi. W tamtym momencie awans do I ligi, najwyższej wówczas w Polsce, był bardzo blisko. Na pewno odczuwamy wsparcie Pana Prezesa, nie tylko kadra trenerska, ale i zawodnicy. W ostatnim czasie było wiele fajnych ruchów, które spowodowały, że ta drużyna jest jeszcze bardziej pewna siebie i ma większą wiarę w to, co na co dzień robimy.



Jak wygląda codzienna praca kadry trenerskiej?


Dla nas bardzo istotnym elementem jest nie tylko sam wynik, ale długofalowe działanie. Przy zespole, włącznie ze mną, pracuje 5 osób: trener Mateusz Naklicki, szkoleniowiec bramkarzy Bartłomiej Gołaszewski (w pierwszym sezonie trenerem bramkarzy był Arkadiusz Białostocki), kierownik Leszek Nowocin i fizjoterapeuta Maciej Orczykowski. Podstawą było poukładać sobie pracę i rozdzielić obowiązki. To nasz mocny punkt, dysponujemy silnym sztabem szkoleniowym. Ułatwia nam to codzienną pracę. Staramy się pracować profesjonalnie – tak jak przynajmniej na poziomie III-ligowym. Bardzo dużą uwagę przywiązujemy do zaplanowania treningu, dobrego przygotowania się do każdej jednostki treningowej i jesteśmy konsekwentni w działaniach, to jest naszą siłą. Z zespołem pracujemy nie od początku tego sezonu, ale już trzeci rok, co widać, ponieważ zawodnicy, którzy są u nas dłużej, już bardzo dobrze się zaadoptowali do naszego treningu. Nasza konsekwencja i powtarzalność w środkach treningowych, grach sprawia, że obecnie zbieramy tego plony. Można dostrzec bardzo dużą jakość tego, co robimy i niesłychanie ważna jest dla nas analiza gry. Nagrywamy każdy mecz i po każdym z nich na poniedziałkowym treningu dokonujemy analizy. Wprowadziłem zasadę 24 godzin tzn. sobotni mecz omawiamy w poniedziałek i już do niego nie wracamy. Jest to szczególnie ważne po porażkach, które na szczęście zdarzają się bardzo rzadko. Ponadto robimy analizę pod kątem najbliższego przeciwnika, staramy się pokazać drużynie, czego możemy się po nim spodziewać – w jakim gra ustawieniu, jak broni, jak wykonuje stałe fragmenty gry itp. Część z naszych zawodników m. in. dzięki takiej formie codziennej pracy jest w szczytowej formie, dlatego to tak dobrze się przekłada na grę naszego zespołu. W kwestii analiz fantastyczną pracę wykonuje Mateusz Naklicki, to w jego zakresie obowiązków. Jest w tym bardzo doświadczony, robi to od czasów naszej współpracy w Ursusie Warszawa, czwarty rok. Zawodnicy bardzo na tym zyskują i to też sprawia, że zawodnicy chcą w Piasecznie grać. Oni nie przychodzą tu dla gratyfikacji finansowych, ale dla rozwoju sportowego.


Obecny sezon układa się wspaniale, choć nie wyszedł Wam 1 mecz – z Mazovią Mińsk Mazowiecki.


W tym roku bilans jest świetny – 21 zwycięstw, 2 porażki (w tamtej rundzie od razu był to pierwszy mecz). Przegraliśmy w Ząbkach 0:1 i po meczu drużyna bardzo dobrze zareagowała, wyciągnęliśmy wnioski, dzięki czemu wyniki były doskonałe. Teraz było podobnie. Mecz można przegrać, to w sporcie naturalne, nieraz się przegrywa. Jeżeli drużyna oraz kadra trenerska jest świadoma, to często z takiej porażki można wyciągnąć dużo więcej niż ze zwycięstw. Tak to w sporcie bywa. Przegraliśmy mecz w Mińsku Mazowieckim, którego mogliśmy nie przegrać, szczęście nam nie dopisywało. Prowadziliśmy 1:0, gdzieś tam za łatwo to prowadzenie oddaliśmy, były kontrowersje sędziowskie. Analizując to starcie, zagraliśmy poniżej naszych możliwości ofensywnych. To nie był dobry mecz pod kątem podejmowania decyzji w ofensywie. Po tym meczu reakcja drużyny była bardzo pozytywna, a nie każdy by tak potrafił. Zawsze mówię swoim zawodnikom, że szanujący się zespół po przegranym meczu nie może przegrać następnego i tego dokonaliśmy. Na dzień dzisiejszy złapaliśmy kolejną serię, chcielibyśmy ją jak najdłużej utrzymać. Dla mnie jako trenera najważniejszy jest styl gry naszej drużyny. Można wygrywać, ale jeśli łączysz zwycięstwa z fajnym stylem czy z bardzo dużą ilością gry ofensywnej, stwarzasz sobie wiele sytuacji, to skutkuje to świetnym wynikiem. To wszystko w połączeniu z małą liczbą traconych bramek – tracimy grubo poniżej 1 bramki na mecz – musi dawać dużą liczbę punktów w rozgrywkach.


Kto wydaje się być najpoważniejszym konkurentem w walce o awans?


Myślę, że aktualna tabela już nieco pokazuje. Straty punktowe niektórych drużyn sięgają 10 punktów, to bardzo dużo, nawet jeśli do końca sezonu pozostało wiele meczów. Na pewno Victoria Sulejówek – to zespół mający dużą siłę ofensywną, widać, że panuje tam mega atmosfera, od wielu lat znajdują się tam zawodnicy, którzy stanowią szkielet drużyny, są zgrani. Odzwierciedla to tabela ligowa. Moim zdaniem jeden z kandydatów do zajęcia pierwszego miejsca. Jest jeszcze Oskar Przysucha, do którego rok temu doszło wielu zawodników Broni Radom z III ligi. Tak duży zaciąg zawodników III-ligowych spowodował, że to bardzo silny zespół, oparty na doświadczonych graczach i na pewno będą się liczyć. Nie można zapominać, że w każdym sezonie pojawia się rewelacja rozgrywek, zespół, który robi wynik ponad stan. Myślę tu o Wildze Garwolin, która nadspodziewanie dobrze punktuje. To na pewno bardzo groźny zespół, świetną pracę wykonał w nim Damian Milewski, a kontynuuje ją trener Zawadka. Widać, że to drużyna bardzo poukładana, z dużym doświadczeniem, która na pewno jest zgrana, ograna w IV lidze, a wielu jej zawodników weszło w najlepszy wiek do grania. Występuje tam Grzesiek Piesio, który grał w wyższych ligach i wrócił do klubu, którego jest wychowankiem. To wszystko w tym sezonie zagrało i trzeba się z nimi liczyć. Natomiast jeśli chodzi o nas, to wiadome jest, że my też mamy swoje piłkarskie marzenia i chcielibyśmy zająć pierwsze miejsce. Na pewno marzymy, myślimy o tym, aczkolwiek do czerwca daleko. Ja staram się tak głęboko nie wybiegać w przyszłość, ponieważ w piłce to się może bardzo szybko zmienić. Przyjęliśmy z zespołem nastawienie, że myślimy tylko o najbliższym meczu. Na pewno naszej głowy nie zajmuje, że musimy awansować – my chcemy, możemy, możemy grać dobrą piłkę. I to nam się udaje, ponieważ coraz więcej osób potrafi podejść do zawodników po meczu, czy do nas do trenerów, i nas pochwalić. Mówią, że przyjemnie się patrzy, jak gramy. Dla nas to niezwykle istotne i na dzień dzisiejszy moje myśli oraz marzenia dotyczą najbliższego meczu. Nasz cel to zagrać kolejne dobre spotkanie i zdobyć 3 punkty. Oczywiście, jeżeli kibice czy działacze otwarcie mówią, że musimy awansować, nie mam nic przeciwko temu, mają do tego prawo, natomiast my trochę inaczej do tego podchodzimy i na chwilę obecną to nam się sprawdza. Z naszej perspektywy bardzo ważne będzie, żeby zdrowie nam dopisywało. Wchodzimy w okres przeziębieniowy, wirusowy, musimy się przed nim uchronić. Dostrzegam tu największe zagrożenie. Razem z całym sztabem trenerskim musimy zrobić ponadto wszystko, żeby utrzymać wysoką formę naszego zespołu do dnia 21 listopada kiedy to rozegramy ostatni mecz rundy jesiennej. Wszystkie nasze działania i decyzje, które podejmujemy są aktualnie temu podporządkowane.

448 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie