top of page
  • Zdjęcie autoraAdministrator

WIELU CHŁOPAKÓW O TYM MARZYŁO


Piłkarze naszej akademii podczas przerwy w rozgrywkach uczestniczyli w wyjątkowym obozie w Hiszpanii. O przygotowaniach do ligi, atmosferze na Camp Nou, golu Roberta Lewandowskiego i meczach przy zachodzie słońca mówi nam trener roczników 2011 i 2012 Adrian Szewczyk.

 

Pytanie na początek: Jak oceniasz rundę jesienną w wykonaniu swoich zawodników?


W roczniku 2012 zbieraliśmy kolejne doświadczenia w grupie zaawansowanej. Największym sukcesem rundy jesiennej dla mnie jako trenera jest to, że coraz więcej zawodników jest w stanie rywalizować na tym poziomie. To bardzo dobry prognostyk przed przejściem na granie 9x9. Na uwagę zasługuje też powtórzenie sukcesu rocznika 2011 sprzed roku, czyli wygranie prestiżowego halowego Memoriału Kramczyka, rozgrywanego na ziemi radomskiej.


Jeśli chodzi o rocznik 2011, cieniem na pewno kładą się wydarzenia z końcówki ligi, czyli oszustwo, którego dopuścił się opiekun Naprzodu Brwinów. O tym trzeba mówić, związek niestety nie stanął na wysokości zadania i nie ukarał klubu za grę zawieszonego zawodnika. Zamieszanie wokół sprawy spowodowało jakieś zmiany w zapisach w regulaminie związku, co sprawi, że materiały video będą mieć większą moc, ale to niewielkie pocieszenie. W temacie kwestii szkoleniowych wszystko idzie zgodnie z planem. Przejście z gry na orlikach na grę 9x9 na dużym boisku jest trudne głównie z racji ogromnych przestrzeni. Na początku kategorii młodzik boiska są po prostu za duże, promujące fizyczność. Różnica między naszymi meczami we wrześniu tamtego roku a ostatnimi meczami kontrolnymi jest kolosalna. Nasza obecna gra powoli zaczyna przypominać piłkę nożną, którą oglądamy w telewizji.


Skąd wziął się pomysł na obóz w Hiszpanii?


Pomysł zrodził się kilka lat temu. Na takim obozie byłem już dwukrotnie z rocznikami 2003 i 2004. Wtedy nie było to oczywiste, że to w ogóle realne, natomiast obecnie jest to bardzo popularny kierunek dla drużyn z Polski.


Podczas wyjazdu wiele się działo.


Główną atrakcją był z pewnością mecz FC Barcelony z Robertem Lewandowskim w składzie na Camp Nou. Duże wrażenie na chłopakach zrobiło klubowe muzeum ze Złotymi Piłkami Messiego i pucharami Ligi Mistrzów. Myślę, że nasz pobyt w Hiszpanii był swego rodzaju atrakcją jako całość. Chłopcy na pewno po latach będą wspominać ten obóz z nostalgią. Treningi w fajnych warunkach, z dobrą pogodą. Mecz na boisku przy plaży przy zachodzie słońca. Gierki na plaży, gdzie czas płynie jakoś inaczej.


Atmosfera na Camp Nou pewnie robi niesamowite wrażenie?


Sam mecz był… bardzo przeciętny. Spotkanie ligowe z Cadiz, które oglądaliśmy, było rozgrywane pomiędzy meczami Barcelony w Lidze Europy z Manchesterem United. I widać było, że Barcelona zagrała, by wygrać jak najmniejszym kosztem energetycznym, przez co tempo spotkania było powolne. Sytuacji bramkowych było niewiele. Natomiast chłopakom z pewnością towarzyszyło mnóstwo pozytywnych emocji. Ogrom stadionu, idole na murawie, gol Lewandowskiego. Myślę, że wielu chłopaków marzyło o tym, żeby być na takim meczu, a już na pewno czekało z niecierpliwością od momentu, kiedy już wiedzieliśmy, że obóz dojdzie do skutku.


Jak wyglądały Wasze mecze kontrolne?


Na miejscu było dużo drużyn z Polski, z którymi rozegraliśmy kilka starć. Każdy rocznik rozegrał mecz z miejscową drużyną CF Calella. Jest to klub lokalny i sportowo nie było to dla nas duże wyzwanie. Natomiast potraktowaliśmy te sparingi bardziej na zasadzie zdobywania doświadczenia, spotkania z inną kulturą. Dla rocznika 2012 był to pierwszy mecz z drużyną z innego kraju. 2011 w czerwcu tamtego roku grało już z drużyną z Łotwy. Wyzwanie sportowe próbowaliśmy sobie stworzyć, pisząc do akademii Espanyolu i Girony z zapytaniem o możliwość rozegrania meczów, ale niestety nie doczekaliśmy się odpowiedzi.


Będziecie jeszcze w przyszłości wracać do Hiszpanii? A może masz upatrzone jakieś inne miejsce, w które chciałbyś zabrać swoich zawodników?


Tak, chciałbym żebyśmy powtórzyli taki wyjazd za kilka lat. Fajnie by było wrócić, obejrzeć mecz na odnowionym Camp Nou, z jakimś Polakiem na boisku. Z innych miejsc trudno wskazać coś konkretnego. Byliśmy już na meczu reprezentacji Polski na Stadionie Narodowym, byliśmy na kilku meczach Legii. Myślę, że coś, co mogłoby być fajnym impulsem, to polska drużyna w Lidze Mistrzów, ale to na obecną chwilę nadal sfera marzeń. A odwracając pytanie, to miło by było, gdyby to któryś z zawodników zabrał mnie kiedyś na swój mecz, w ciekawym miejscu, na poziomie, który jak na razie pojawia się w jego marzeniach.



Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comentários


bottom of page